mały pies w wielkim świecie
Blog > Komentarze do wpisu

O męczeniu małych piesków słów kilka.

Rozbujałam się, więc siłą rozpędu powstanie kolejna notka :)

 

Skąd tytuł? Otóż, bo ja należę, jakby to rzec, do osób, które uważają, że pies potrzebuje pracy. Pracy fizycznej, ale także umysłowej. Ba, jestem skłonna nawet rzec, że praktycznie KAŻDY pies potrzebuje pracy, oczywiście w indywidualnie dobranej do danego osobnika dawce.

 

Dlaczego upieram się przy tym, że każdy pies powinien mieć jakieś zajęcie? Bo na co dzień widuję psy, które tej pracy nie mają - ich jedynym zadaniem jest biegać na dworze i siedzieć cicho w domu. Niektóre z tych psów przywykły do takiego życia, ale niestety większość z nich nie do końca zgadza się na rolę ożywionego mebla i sprawiają swoim właścicielom różne problemy. Od zajadłego obszczekiwania wszelkich ludzi i psów spotykanych na spacerze, poprzez pożeranie wszystkiego, co wpadnie im w paszcze pod nieobecność właścicieli, z zachowaniami agresywnymi w stosunku do innych psów a czasem też ludzi włącznie.

 

Moja suka jest dość aktywnym psem. Nie wyobrażam sobie obecnie, że mogłabym mieć psa, z którym nie da się czego robić - z Zuzanką bawimy się w różne sztuczki, aportowanie, frisbowanie, czasem w agility (obecnie mamy przerwę ze względu na kontuzję), ćwiczymy też elementy posłuszeństwa. Czasem patrzę na zdziwione miny przechodniów, bo jak to tak, męczyć takiego małego pieska?! Szkoda tylko, że nie wiedzą, że gdy ten mały piesek nie dostaje swojej dziennej porcji ruchu i zajęcia to zaczyna tańczyć po ścianach (wiem, wiem, sama chciałam, to mam ;)). Nie wiedzą też zazwyczaj o tym, że właśnie takimi pierdołkami, sztuczkami, prostymi komendami budujemy jedyną w swoim rodzaju więź z psem, męczymy psa psychicznie i fizycznie.

 

Obecnie mam porównanie - pies od dwóch tygodni nie biega, bo nadwerężył kolano i jest wprot nieznośny. Staram się wymyślać jej coraz to nowe zajęcia umysłowe, ale ona by chciała biegać, biegać, aportować, frisbować, biegać, biegać, biegać! Czekamy tylko na zielone światło od weta i wracamy powoli do regularnych treningów. Dlaczego? Bo zmęczony pies to szczęśliwy pies :)

 

zu na wyprawie

 

Trochę filozoficznie i moralizatorsko wyszło. Niechcący :)

sobota, 06 listopada 2010, evel_em

Polecane wpisy

  • Show must go on.

    Wiosna, czas zmian, blablabla, w każdym razie czeka nas przeprowadzka. Konkretniej, to zapraszam teraz tutaj: http://zuzanku.blogspot.com/ i liczę na t

  • Zaskakujący Zuzanek.

    Mój pies ostatnio mnie zadziwia. Szalenie pozytywnie mnie zadziwia. Aż się zastanawiam, czy to nie jakaś podpucha i kiedy na przykład zrobi jakąś rozróbę z char

  • ...

    Moja częstotliwość pisania notek jest zatrważająca, aż by się chciało napisać jako usprawidliwienie "sesja dupesja" ^^ plus praca dyplomowa (brrrr!). Już niedłu

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: