mały pies w wielkim świecie
Blog > Komentarze do wpisu

Praca, praca, praca...

Ale ze mnie świetny bloger, piszę tu średnio raz w miesiącu :P

 

Wiosna... Miło byłoby, gdyby wreszcie ustał wiatr, który niemal wyrywa głowę z korzeniami jak tylko się przekroczy próg klatki schodowej, ale nie można mieć wszystkiego :)

 

Po konstruktywnej krytyce (dzięki Lili) zabieramy się ostro do roboty. Tym razem będziemy ćwiczyć zawijanie zadem (szanowny pies już poczynił pierwsze postępy, ale zdaje się, że jesteśmy na etapie "nieświadomym" jeszcze), bo nam się przyda w posłuszeństwie oraz będziemy eliminować podgryzanie koziołka (a koziołek smaczny jest wielce).

 

Nie dam, jem!

http://img852.imageshack.us/img852/193/dscn6125.jpg

 

No masz już, podgryź sobie, dobry!

http://img828.imageshack.us/img828/8718/dscn6126.jpg

 

Musimy też się częściej wybierać do miasta, żeby pracować w obecności zrównoważonych psów... Piesek ćwiczył na ostatnim treningu obroty dookoła miski, po czym zaczął bronić nie swojej miski przed szczeniakiem borderowym (tu powinna nastąpić jakaś emotka wyrażająca walenie czołem w blat). Schamiałyśmy trochę na tej naszej wsi najwyraźniej...

 

Zu (w nowych szelkach) pełne zapału (ogon! :)), w tle biedne Julie Jules (BC - fajne, nie?).

http://img96.imageshack.us/img96/4082/dscn6037.jpg

 

Pies do perfekcji tłucze ostatnią nauczoną sztuczkę we wszystkich możliwych sytuacjach, bo tak trzeba :) Obecnie na tapecie "foczka".

http://img710.imageshack.us/img710/2329/dscn59951.jpg

 

Lansowałyśmy się też w mieście - tutaj w strasznie zaniedbanym parku (Zu się podobało, było mnóstwo ptaków).

 

http://img849.imageshack.us/img849/5031/20110326020.jpg

 

Wczoraj byłyśmy znowu w klinice - rzecz jasna, pan G. jest straszny (bo PATRZYŁ na pieska) i trzeba się chować. Najlepiej wejść mamie na głowę i jęczeć, że idziemy do domu!

 

Cieszę się, że się za bardzo nie rozebrałam mimo tego, że było tam dość ciepło, bo miałabym piękne krwawe pręgi na szyi i twarzy :P Pies jednak dał się przekonać na ciasteczko (a nawet trzy, a naświniła jak stado warchlaków), zainteresował się też długopisem pana G., jednak ciągle pamiętał o tym, żeby mnie dotykać chociaż jedną tylną łapką (bo na pewno ją tam zostawię na zawsze) ;)

 

No i tak to jest, jak się pisze raz w miesiącu - miałam do przekazania mnóstwo rzeczy, połowa z nich wyparowała w trakcie pisania tej notki :)

środa, 13 kwietnia 2011, evel_em

Polecane wpisy

  • Show must go on.

    Wiosna, czas zmian, blablabla, w każdym razie czeka nas przeprowadzka. Konkretniej, to zapraszam teraz tutaj: http://zuzanku.blogspot.com/ i liczę na t

  • Zaskakujący Zuzanek.

    Mój pies ostatnio mnie zadziwia. Szalenie pozytywnie mnie zadziwia. Aż się zastanawiam, czy to nie jakaś podpucha i kiedy na przykład zrobi jakąś rozróbę z char

  • ...

    Moja częstotliwość pisania notek jest zatrważająca, aż by się chciało napisać jako usprawidliwienie "sesja dupesja" ^^ plus praca dyplomowa (brrrr!). Już niedłu

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: AngelsDream, *.dynamic.chello.pl
2011/04/13 10:40:39
Wypada życzyć wytrwałości, cierpliwości i przy okazji blogowej weny.
-
Gość: Nat9, *.dsl.dynamic.eranet.pl
2011/04/18 18:26:42
Ona Ci tego koziołka ABSOLUTNIE nie powinna nawet podgryzać, jeśli masz w planach zawody to na pewno zeszłabyś z czymś takim z ringu.
-
evel_em
2011/04/19 19:39:19
@Netek - chyba powinnam napisać "nie dziękujemy" ;)

@Nat9 - radzę jeszcze raz przeczytać notkę, tym razem uważnie :)

Pozdrawiam!
-
Gość: gato, *.olsztyn.vectranet.pl
2011/04/25 11:31:50
A nie łatwiej by Wam było na mniejszym i lżejszym koziołku?
-
evel_em
2011/04/26 21:07:58
@gato: on naprawdę nie jest aż tak ciężki jak się wydaje, poza tym sucza strasznie go lubi (aż za bardzo jak widać na załączonych obrazkach :P) , a w sklepie akurat mniejszych nie mieli... Nie wiem, czy to by zrobiło jakąś różnicę, ogólnie na razie koziołka zostawiamy w spokoju na chwilę, poświęcając uwagę czemuś innemu, ale o tym może w innej notce ;)