mały pies w wielkim świecie
Blog > Komentarze do wpisu

Zaskakujący Zuzanek.

Mój pies ostatnio mnie zadziwia. Szalenie pozytywnie mnie zadziwia. Aż się zastanawiam, czy to nie jakaś podpucha i kiedy na przykład zrobi jakąś rozróbę z charakterystycznym TADAM! na czarnym, lekko posiwiałym pysku ;)

 

Dzięki uprzejmości TŻta wybraliśmy się ostatnio na wystawę psów rasowych. Tak, Zu też. Zachęcona przez znajomą trenerkę postanowiłam spróbować, przygotowana na to, że jakby było bardzo ciężko to psa po prostu odwieziemy do domu.

 

Generalnie przez pierwszą godzinę było ciężko. Zu strzelała na boki przestraszonym wzrokiem, ogon schowała na wszelki wypadek pod siebie, kapała śliną... Jednak w miarę rozwoju sytuacji, kontaktu z zaprzyjaźnioną suczką, dla której wystawowy szał to nic specjalnego, a także serka żółtego i pokrojonego na drobno jabłuszka serwowanego do psiej chapki co i rusz, zaczęła powoli luzować. Na tyle, że kontakt z wilczakami jakoś po niej spłynął :) Wybraliśmy się nawet z pewną wilczakową panienką na obchód dokoła wystawy celem znalezienia jednej z uczestniczek pokazów szkolenia i... żadnej reakcji zuzankowej na "tego dziwnego owczarka" w stylu "aaaale jesteś dziwny aaaaaa hau hau hau!". Nic. Dorosły, dojrzały (i wielki!) samiec wilczaka owszem, spowodował, że Zuz trochę spuścił z tonu a-tam-kto-by-się-przejmował ale skończyło się tylko na konsekwentnym unikaniu kontaktu, bez histerii.

 

Jedyne negatywne rekacje spowodowane były przez psy naruszające naszą strefę osobistą (jamnik, który bardzo się interesował TŻtowym plecakiem został postraszony warczeniem i zębami), tudzież Zuzową strefę osobistą (młodziutki labiszon znajomej dostał ostrzeżenie, że raczej nie powinien się księżniczce narzucać) no i niestety... dziecko. Mały piszczący chłopiec podbiegający do stadka odpoczywających psów został powitany bulgotem z głębi zuzowych trzewi. Coś czuję, że praca nad pozytywnym kojarzeniem dzieci poniżej siódmego roku życia będzie naprawdę długa i ciężka.

 

Ogólnie jednak jestem bardzo zadowolona z przebiegu wydarzeń na wystawie. Dane nam było również poznać hodowców wilczaków, bardzo się z tego powodu cieszę, zwłaszcza, że rzeczywiście okazali się być normalnymi, sympatycznymi ludźmi bez zacięcia charakterystycznego dla niektórych "jestem wielkim hodowcą i w ogóle weź nie podskakuj, ha!". Wystawa przebiegła w znacznej większości w fajnej atmosferze, jakby tak pominąć np. chłopca biegającego z młodym westie za nami, bo pieski się muszą pobawić... Szkoda, że nie spytał, czy Zuz się bawi z obcymi psami, bo wtedy by się dowiedział, że nie :)

 

Wczoraj za to był trening. Mimo paru zgrzytów (dwie rozsądne panie o lotnych umysłach, które postanowiły puścić swoje dwa absolutnie nieodwoływalne szczeniaki ONka i BOSa w stado psów, wśród których były także psy uwiązane i niekoniecznie dla szczeniaków miłe.... ekhm) było suuuuuper!

 

Mimo tego, że Zu była trochę zmęczona, bo przyszła na miejsce treningu na własnych nóżkach (5km pieszo obok jadących samochodów dla psa, który się obawia takowych, męczy nie tylko fizycznie, ale chyba nawet bardziej psychicznie), była łaskawa nawet trochę popracować. Największym moim zaskoczeniem dnia wczorajszego było to, że postanowiła zaprosić do zabawy Julie! :))) Musicie wiedzieć bowiem, że Jules jest 7-miesięczną borderową dzidzią, więc podpada w zuzowej klasyfikacji pod szufladkę "Szczeniak. To obrzydliwe.". W ferworze zabawy wpadły nawet innej suce na głowę, oczywiście narobiły jazgotu a Zuz się rozwył na wszelki wypadek (aaaaaaaaaaa nie zjadaj mnieeee!), ale nikt nie jest doskonały ;)

 

Podsumowując: Zu umie się skupić przy innych psach. Umie pracować. Umiem kontrolować jej wybuchy złości tudzież tendencje do obrony stada przed intruzami (kto by pomyślał, że mój pies po chwili wspólnego przebywania z innymi psami automatyczne uznaje je za stado...?). Bawi się z psami, o ile przekroczą magiczny wiek sześciu miesięcy. Żeby nie było tak różowo, musimy oczywiście jeszcze popracować nad tym i owym. Zuz broni psów ze stada przed obcymi, ale broni też moich/swoich rzeczy przed wszystkimi psami. Wdaje się w pyskówki między psami tylko dla zasady (ha, rozróba!). Ma problemy z puszczaniem frisbee i uciekaniem z nim w siną dal. Ja nie umiem rzucać, ale staram się uczyć. Ciągle wisi nad nami problem dzieci i małej zwierzyny. Mała zwierzyna (koty, jeże itp.) jest akceptowana na zasadzie - wiem, że mnie widzisz, więc nie zjem tego o tu. Cóż, zawsze to jakiś pozytywny początek na dalsze szlifowanie.

 

Jeśli ktoś dotarł do końca tego długiego wywodu - GRATULUJEMY! :)

 

Czas na fotki :) Większość z nich jest prawdopodobnie autorstwa Julii od Edzia bądź Uli od Speedy.

 

EDIT: TUTAJ był fotki, ale zostały wessane przez czarną dziurę, właściwie to nie wiem, co się z nimi stało O_o

 

Zostało tylko grupowe kradzione, o.

http://img16.imageshack.us/img16/8935/grupsonowe.jpg

 

Dream Team w składzie: Zu, Julie, Speedy, Itsy, Kaa, Edzio, Luna

 

Pozdrawiamy! :)

evel & zuzowe zwłoki spod krzesła.

wtorek, 14 czerwca 2011, evel_em

Polecane wpisy

  • Dekle, pudel i niespodzianki.

    Mam do zrobienia jakieś fyfnaście o ile nie więcej rzeczy, tak więc piszę notki i robię porządki na blogu, taaaak... Pies dostaje absolutnej szajby jak widzi d

  • Wreszcie są!

    Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa :D Pies oszalał :) Biega z kwikiem, skacze mi niemal na głowę, warczy, jęczy, generalnie szał ciał i uprzęży. Ludzie się patrzą tak, ja

  • Praca, praca, praca...

    Ale ze mnie świetny bloger, piszę tu średnio raz w miesiącu :P Wiosna... Miło byłoby, gdyby wreszcie ustał wiatr, który niemal wyrywa głowę z korzeniami jak ty

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: